Kolejna niedziela, czas na kolejne zaskoczenie box office’owe 2023 roku. Tydzień temu omawiałem niesamowite odrodzenie „Między nami żywiołami”, dzisiaj natomiast pod lupę wezmę wpadkę jaką okazała się nowa część „Mission: Impossible”.
Nie będę ukrywać, że postawa „Mission: Impossible – Dead Reckoning Part One” w kinach to jedno z moich największych rozczarowań tego roku. To świetny film, który zasługuje na znacznie lepszy wynik. Byłem wręcz pewien, że zeszłoroczny sukces „Top Guna: Mavericka” sprawi, że na nową część przygód Ethana Hunta wybierze się znacznie więcej osób. Nie wykluczałem nawet miliarda $. W końcu poprzednia część zarobiła prawie 800 mln $, więc zakładałem, że „efekt Mavericka” może być na tyle duży, że „Mission: Impossible” stanie się miliardową franczyzą. Cóż, bardzo się myliłem.

Wszyscy doskonale wiedzieli, że zbliżające się premiery „Barbie” i „Oppenheimera” to spore zagrożenie dla „Mision: Impossible”. Najnowsza część filmu z Tomem Cruisem miała bowiem stracić wszystkie sale IMAX już po tygodniu od premiery. Aby choć trochę wydłużyć pobyt w IMAXach, postanowiono przyspieszyć premierę o dwa dni. Tak oto „Mission: Impossible” trafił do kin w środę, nie w piątek.
Prognozy przed premierą były bardzo pozytywnego. Większość prognoz wskazywała pięciodniowe otwarcie na amerykańskim rynku w wysokości 100 mln $. Rzeczywistość okazała się zgoła inna. W pierwsze pięć dni wyświetlania na tym rynku film zarobił 78,5 mln $, a kolejne dni nie przyniosły stabilizacji. W drugi weekend wyświetlania, czyli weekend znany jako „Barbenheimer”, „Mission: Impossible” stracił aż 65% w porównaniu do weekendu otwarcia, zarabiając już tylko 19,3 mln $. Ostateczny wynik na rynku amerykańskim wyniósł zatem 172 mln $. To drugi najsłabszy wynik w serii i o 22% słabszy od poprzedniej, rekordowej części.
Gdyby reszta świata dopisała, spadek na rynku amerykańskim nie byłby tak dotkliwy. Niestety na pozostałych rynkach spadek okazał się być jeszcze większy. Produkcja zarobiła ostatecznie poza rynkiem amerykańskim 395,4 mln $, mniej od poprzedniej części o 31%. Rezultat? Globalny wynik w wysokości 567,5 mln $. Tylko trzy pierwsze części zarobiły mniej.

Co zawiniło? Z pewnością fatalna data premiery. Choć od początku było wiadome, że „Barbie” i „Oppenheimer” będą olbrzymim sukcesem, mało kto spodziewał się, że zamienią się w kulturowy fenomen. Po tygodniu od premiery o „Mission: Impossible” zrobiło się cicho, a do tego film stracił wszystkie sale IMAX. Czy jakiś wpływ mogło mieć również to, że sporo niegdyś dochodowych serii, w tym roku zaliczyło wpadki? Być może. Nie pomógł również nadmuchany przez pandemię budżet, który sięgnął niemal 300 mln $ (bez kosztów marketingu). Mówiło się, że aby film wyszedł na zero, musi zarobić przynajmniej 600 mln $.
„Dead Reckoking Part Two” miało trafić do kin już w lato przyszłego roku. Tymczasem produkcję przesunięto o rok, a do tego pojawiły się informacje, że podtytuł części będzie zupełnie inny. To tylko podkreśla, jak bardzo niezadowoleni z finalnego wyniku są sami producenci. Miejmy nadzieję, że druga część poradzi sobie lepiej.
Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!
Źródło zdj. głównego: Paramount / Źródło danych: The Numbers, Box Office Mojo, Deadline











