Do kin niedawno weszła kolejna część „Fantastycznych zwierząt”, więc z tej okazji przedstawiam mój ranking filmów z uniwersum Wizarding World.

10. „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a”
Jest to na pewno część lepsza od dwójki (tak, to jedyny film, który nie załapał się do zestawienia), ale szkód wyrządzonych przed „Zbrodnie Grindelwalda” nie dało się naprawić. Nie ma tu magii, tajemnic Dumbledore’a, nie ma nawet zbyt wielu fantastycznych zwierząt. Na plus Mads Mikkelsen i Jude Law. Jeśli to ostatnia część serii (planowano jeszcze dwie, ale przy trójce box office nie dopisał), to chyba nawet mi nie jest smutno.
Przeczytaj całą recenzję TUTAJ.

9. „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”
Bardzo miły powrót do Wizarding World. Oczywiście, nie jest to poziom „Harry’ego Pottera”, ale film fajnie działa jako rozwinięcie uniwersum. Fajny Eddie Redmayne jako bardzo specyficzny główny bohater i moja ulubienica w tej części, czyli postać Queenie. Po tym filmie byłem pozytywnie nastawiony do kolejnych części, ale jak to się skończyło, wiemy wszyscy.

8. „Harry Potter i Komnata Tajemnic”
Całą serią oglądałem niezliczoną ilość razy i doszedłem do wniosku, że to właśnie „Komnata Tajemnic” podoba mi się najmniej. Nie znaczy to oczywiście, że jest to film zły. Po prostu często łapię się na tym, że tę część oglądam jednym okiem, myślami będąc już przy „Więźniu Azkabanu”.

7. „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I”
Pierwsza część, która dzieje się poza Hogwartem i może to sprawiło, że film odbieram nieco słabiej. To taki wstęp do wielkiego finału, ale cieszę się, że zdecydowano się na podzielenie ostatniej książki na dwa filmy. Gdy teraz o tym myślę, nie widzę sposobu na wycięcie jakiejkolwiek sceny z dwóch ostatnich części, do czego oczywiście by doszło, gdyby zdecydowano się na jeden film. Jednym z moich ulubionych momentów jest animowany fragment z Opowieścią o trzech braciach

6. „Harry Potter i Zakon Feniksa”
Ten film to ciekawy przypadek, ponieważ należę do osób, które najpierw oglądały filmy, dopiero potem przeczytały książki. Po obejrzeniu „Zakonu Feniksa” był to jeden z moich ulubionych filmów z serii, jednak kiedy przeczytałem książkę, wszystko się zmieniło. Ilość zmian w fabule i pójść na skróty sprawiły, że z każdym kolejnym seansem film traci w moich oczach.

5. „Harry Potter i Książę Półkrwi”
Żałuję, że – tak samo jak w przypadku Zakonu Feniksa – tak wiele pominięto. Zamiast dodawać czegoś, czego nie było w książce (atak na Norę), powinni zostawić wspomnienia o Voldemorcie. To moje ulubione momenty książki i bardzo żałuję, że nie przeniesiono ich na duży ekran. Z pozytywów – znakomite sceny z wyprawy Harry’ego i Dumbledore’a do jaskini i wszystkie jej następstwa.

4. „Harry Potter i Czara Ognia”
Po genialnym filmie, jakim był „Więźniu Azkabanu”, „Czara Ognia” miała trudne zadanie, by sprostać moim oczekiwaniom. Czy się udało? Nie, to nie ten sam poziom, ale i tak jest to bardzo fajny film, pełen magii i zwrotów akcji (nawet jeśli niektóre wątki fabularne nie mają większego sensu).

3. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”
Piękne wprowadzenie do świata Pottera i kultowe już sceny, takie jak pierwsze spotkanie trójki głównych bohaterów czy „Wingardium Leviosa”. Część, od której wszystko się zaczęło i część, której dialogi (z wersji dubbingowej) znam niemal na pamięć. „Coś takiego! Ty jesteś Harry Potter! Ja – Hermiona Granger. A ty kto?”.

2. „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II”
Pierwsza część serii, którą widziałem w kinie (potem jeszcze miałem przyjemność obejrzeć „Kamień Filozoficzny” na 4DX). Znakomite zwieńczenie serii, dużo zwrotów akcji (tak jak pisałem wcześniej, książki przeczytałem dopiero później) i mnóstwo emocji. Do moich ulubionych scen należą użycie przez Harry’ego Kamienia Wskrzeszenia i wspomnienia Snape’a. P.S. Pamiętam, ze cała sala wybuchła śmiechem na widok charakteryzacji postarzonego Malfoya!

1. „Harry Potter i więzień Azkabanu”
Bez dwóch zdań najlepsza część serii. Wszechobecna magia, lot na hipogryfie, mapa Huncwotów, pokryty śniegiem Hogsmeade, Syriusz Black. To tylko kilka rzeczy, za które uwielbiam tę część. Wszystko to okraszone znakomitą muzyką Johna Williamsa (najlepszą w całej serii, „A Window To The Past” słucham do tej pory). Wielka szkoda, że Alfonso Cuaron nie kontynuował swojej przygody z tym światem.
Źródło zdj. głównego: Warner Bros.











