Jurassic World: Dominion – recenzja

20/06/2022

Dinozaury na dużym ekranie w moim przypadku zawsze sprawiają, że jest to seans udany, a z „Jurassic World: Dominion” nie jest inaczej. Ta część nie odstaje poziomem od poprzednich dwóch. Finał trylogii jest po prostu niezłym filmem, którego oglądanie – z popcornem w jednej ręce, colą w drugiej – to mile spędzony w kinie czas.

zdj. Universal / UIP.

Po tym, jak na koniec drugiej części dinozaury wydostały się z wyspy, mija kilka lat. Świat się zmienił, a dinozaury i ludzie żyją obok siebie. Motyw wyjściowy był powiewem świeżości dla tej serii, ale nie został on wykorzystany w pełni. Ostatecznie i tak przenosimy się bowiem do kolejnego zamkniętego ośrodka, a tematyka koegzystencji ludzi i dinozaurów istnieje jedynie w dialogach głównych bohaterów. Trochę to rozczarowujące, ponieważ był potencjał na pokazanie czegoś naprawdę innego. Chciałbym zobaczyć więcej scen w stylu ataku na statek rybacki, a niestety dostaliśmy tylko kilka krótkich migawek zarysowujących sytuację na świecie.

W momencie rozpoczęcia filmu Owen i Claire żyją daleko od ludzi razem z Maisie, którą – przez „pochodzenie” dziewczyny – ukrywają przed światem. Rzecz jasna, Maisie jest buntowniczką i nie podoba jej się, że siedzi w zamknięciu. Doprowadza to do tego, że podczas jednego z wypadów poza kryjówkę, zostaje porwana. Jej przybrani rodzice wyruszają na ratunek. Nigdy nie byłem fanem Owena i Claire i ich wątek w tej części również tego nie zmienił. Zwłaszcza, że otrzymaliśmy powrót Alana, Ellie i Iana z oryginalnego „Jurassic Park”. Choć ich historia jest ciekawa, trochę jestem rozczarowany, że pierwszeństwo w tym wątku przejęła jakaś dziwaczna, zmodyfikowana genetycznie szarańcza. Nie sposób jednak się nie uśmiechnąć, gdy starzy bohaterowie pojawiają się na ekranie.

zdj. Universal / UIP.

Technicznie film wyglądał bardzo dobrze. Odniosłem wrażenie, że w tej części dinozaury prezentowały się znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich. Mam jednak kilka zastrzeżeń co do montażu, zwłaszcza w scenach pościgów, w których było dużo cięć. Ogólnie scena pościgu przez miasto i późniejsze wyczyny Owena na motocyklu klimatem przywodziły na myśl „Szybkich i wściekłych” i wątpię, że było to zamierzone. Marzy mi się, by kiedyś ta seria wróciła do korzeni. W pierwszej części dinozaurów było mniej, a każde ich pojawienie się było klimatycznie podbudowane – przykładowo drżącą wodą w kałuży. W nowej trylogii dinozaury wyskakują niemal w każdej scenie, więc po pewnym czasie nie robią już większego wrażenia.

„Jurassic World: Dominion” to niezły film, który przez motyw wyjściowy powinien być jednak znacznie lepszy. Cóż, może w siódmej części – jeśli taka powstanie – w końcu w pełni zobaczymy skutki koegzystencji dinozaurów i ludzi, czyli coś, co w poprzednich odsłonach jawiło się jako koszmarna wizja, a w „Dominion” jest gdzieś na drugim planie.

Ocena: 6/10

Źródło zdj. głównego: Universal / UIP.

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Jurassic World: Dominion – recenzja

20/06/2022

Dinozaury na dużym ekranie w moim przypadku zawsze sprawiają, że jest to seans udany, a z „Jurassic World: Dominion” nie jest inaczej. Ta część nie odstaje poziomem od poprzednich dwóch. Finał trylogii jest po prostu niezłym filmem, którego oglądanie – z popcornem w jednej ręce, colą w drugiej – to mile spędzony w kinie czas.

zdj. Universal / UIP.

Po tym, jak na koniec drugiej części dinozaury wydostały się z wyspy, mija kilka lat. Świat się zmienił, a dinozaury i ludzie żyją obok siebie. Motyw wyjściowy był powiewem świeżości dla tej serii, ale nie został on wykorzystany w pełni. Ostatecznie i tak przenosimy się bowiem do kolejnego zamkniętego ośrodka, a tematyka koegzystencji ludzi i dinozaurów istnieje jedynie w dialogach głównych bohaterów. Trochę to rozczarowujące, ponieważ był potencjał na pokazanie czegoś naprawdę innego. Chciałbym zobaczyć więcej scen w stylu ataku na statek rybacki, a niestety dostaliśmy tylko kilka krótkich migawek zarysowujących sytuację na świecie.

W momencie rozpoczęcia filmu Owen i Claire żyją daleko od ludzi razem z Maisie, którą – przez „pochodzenie” dziewczyny – ukrywają przed światem. Rzecz jasna, Maisie jest buntowniczką i nie podoba jej się, że siedzi w zamknięciu. Doprowadza to do tego, że podczas jednego z wypadów poza kryjówkę, zostaje porwana. Jej przybrani rodzice wyruszają na ratunek. Nigdy nie byłem fanem Owena i Claire i ich wątek w tej części również tego nie zmienił. Zwłaszcza, że otrzymaliśmy powrót Alana, Ellie i Iana z oryginalnego „Jurassic Park”. Choć ich historia jest ciekawa, trochę jestem rozczarowany, że pierwszeństwo w tym wątku przejęła jakaś dziwaczna, zmodyfikowana genetycznie szarańcza. Nie sposób jednak się nie uśmiechnąć, gdy starzy bohaterowie pojawiają się na ekranie.

zdj. Universal / UIP.

Technicznie film wyglądał bardzo dobrze. Odniosłem wrażenie, że w tej części dinozaury prezentowały się znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich. Mam jednak kilka zastrzeżeń co do montażu, zwłaszcza w scenach pościgów, w których było dużo cięć. Ogólnie scena pościgu przez miasto i późniejsze wyczyny Owena na motocyklu klimatem przywodziły na myśl „Szybkich i wściekłych” i wątpię, że było to zamierzone. Marzy mi się, by kiedyś ta seria wróciła do korzeni. W pierwszej części dinozaurów było mniej, a każde ich pojawienie się było klimatycznie podbudowane – przykładowo drżącą wodą w kałuży. W nowej trylogii dinozaury wyskakują niemal w każdej scenie, więc po pewnym czasie nie robią już większego wrażenia.

„Jurassic World: Dominion” to niezły film, który przez motyw wyjściowy powinien być jednak znacznie lepszy. Cóż, może w siódmej części – jeśli taka powstanie – w końcu w pełni zobaczymy skutki koegzystencji dinozaurów i ludzi, czyli coś, co w poprzednich odsłonach jawiło się jako koszmarna wizja, a w „Dominion” jest gdzieś na drugim planie.

Ocena: 6/10

Źródło zdj. głównego: Universal / UIP.

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *