Reality – recenzja

18/08/2023

Uwaga na spojlery. Przed seansem przeczytałem gdzieś komentarz, że warto pójść na „Reality” jak najmniej o nim wiedząc. I muszę przyznać, że to prawda. Miejscem akcji niemal całego filmu jest jeden pokój, w którym dwaj agenci FBI przesłuchują tytułową postać. Brzmi nudno? Wręcz przeciwnie. „Reality” wciąga od pierwszych minut, a na koniec pozostawia widza z mętlikiem w głowie.

Reality jest tłumaczką. Pewnego dnia, gdy bohaterka wraca z zakupów, zastaje pod swoim domem agentów FBI z nakazem przeszukania. W oparciu o autentyczną transkrypcję nagrania, przyglądamy się przesłuchaniu Reality, które odkrywa coraz to nowe karty i zmusza widza do ciągłej weryfikacji swojej opinii na jej temat. Jeśli bowiem tak jak ja nie słyszeliście nigdy wcześniej o sprawie Reality, podczas seansu Wasze rozmyślania na temat całej sytuacji mogą skręcać w naprawdę w różne kierunki.

zdj. M2 Films

Tak jak „Marsjanin” spoczywał na barkach Matta Damona, a „Grawitacja” na barkach Sandry Bullock, tak na barkach Sydney Sweeney spoczywa „Reality”. To jest jej film i jej wielki popis aktorski. Sweeney już wcześniej udowodniła, że aktorką jest świetną, ale to właśnie tu pokazuje prawdziwy talent. Nie uświadczymy tu wielkich dramatycznych momentów, wybuchów złości, zalewnia się łzami. Reality z początku jest uosobieniem spokoju, ma kamienną twarz. Jednak z czasem owa kamienna twarz zaczyna pękać, choć bohaterka nigdy emocjom nie ulega w pełni.

„Reality” zachwyca również na poziomie reżyserii. Film jest poprowadzony sprawnie, a tajemniczość i powolne odkrywanie o co w tym wszystkim chodzi to jego największa zaleta. Czujemy się więc jakbyśmy uczestniczyli w przesłuchaniu bohaterki tu i teraz, i obserwowali powolne dochodzenie do prawdy, której Reality wcale tak łatwo nie chce wyjawić. Przez produkcję wciąż przeplata się transkrypcja nagrania, która nadaje jej nieco dokumentalnej formy. Świetnie działają tu ocenzurowane fragmenty, sprawnie przedstawione na ekranie, nasuwające od razu myśli: to sprawa poważna.

zdj. M2 Films

Finał rodzi sporo pytań i pozostawia widza w dziwnej niepewności, która potowarzyszy mu jeszcze długo po seansie. Nie jest łatwością zaangażować w osiemdziesięciominutową historię dziejącą się w jednym pomieszczeniu, skupioną na tym, co bohaterowie mówią i tym, co wyczytać można z ich twarzy. „Reality” się to udaje.

Ocena: 8/10

Podobała Ci się recenzja i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: M2 Films

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Reality – recenzja

18/08/2023

Uwaga na spojlery. Przed seansem przeczytałem gdzieś komentarz, że warto pójść na „Reality” jak najmniej o nim wiedząc. I muszę przyznać, że to prawda. Miejscem akcji niemal całego filmu jest jeden pokój, w którym dwaj agenci FBI przesłuchują tytułową postać. Brzmi nudno? Wręcz przeciwnie. „Reality” wciąga od pierwszych minut, a na koniec pozostawia widza z mętlikiem w głowie.

Reality jest tłumaczką. Pewnego dnia, gdy bohaterka wraca z zakupów, zastaje pod swoim domem agentów FBI z nakazem przeszukania. W oparciu o autentyczną transkrypcję nagrania, przyglądamy się przesłuchaniu Reality, które odkrywa coraz to nowe karty i zmusza widza do ciągłej weryfikacji swojej opinii na jej temat. Jeśli bowiem tak jak ja nie słyszeliście nigdy wcześniej o sprawie Reality, podczas seansu Wasze rozmyślania na temat całej sytuacji mogą skręcać w naprawdę w różne kierunki.

zdj. M2 Films

Tak jak „Marsjanin” spoczywał na barkach Matta Damona, a „Grawitacja” na barkach Sandry Bullock, tak na barkach Sydney Sweeney spoczywa „Reality”. To jest jej film i jej wielki popis aktorski. Sweeney już wcześniej udowodniła, że aktorką jest świetną, ale to właśnie tu pokazuje prawdziwy talent. Nie uświadczymy tu wielkich dramatycznych momentów, wybuchów złości, zalewnia się łzami. Reality z początku jest uosobieniem spokoju, ma kamienną twarz. Jednak z czasem owa kamienna twarz zaczyna pękać, choć bohaterka nigdy emocjom nie ulega w pełni.

„Reality” zachwyca również na poziomie reżyserii. Film jest poprowadzony sprawnie, a tajemniczość i powolne odkrywanie o co w tym wszystkim chodzi to jego największa zaleta. Czujemy się więc jakbyśmy uczestniczyli w przesłuchaniu bohaterki tu i teraz, i obserwowali powolne dochodzenie do prawdy, której Reality wcale tak łatwo nie chce wyjawić. Przez produkcję wciąż przeplata się transkrypcja nagrania, która nadaje jej nieco dokumentalnej formy. Świetnie działają tu ocenzurowane fragmenty, sprawnie przedstawione na ekranie, nasuwające od razu myśli: to sprawa poważna.

zdj. M2 Films

Finał rodzi sporo pytań i pozostawia widza w dziwnej niepewności, która potowarzyszy mu jeszcze długo po seansie. Nie jest łatwością zaangażować w osiemdziesięciominutową historię dziejącą się w jednym pomieszczeniu, skupioną na tym, co bohaterowie mówią i tym, co wyczytać można z ich twarzy. „Reality” się to udaje.

Ocena: 8/10

Podobała Ci się recenzja i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: M2 Films

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *