Nawiedzony dwór – recenzja

28/07/2023

„Nawiedzony dwór” to zdecydowanie film lepszy niż spodziewałem się po recenzjach. Prawdę mówiąc, był to seans bardzo przyjemny. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, ot zwykły film rozrywkowy, który fajnie umili Wam czas. Warto dać mu więc szansę.

Akcja filmu ma miejsce w tytułowym nawiedzonym dworze. Kto do niego wejdzie, już zawsze będzie ścigany przez duchy, nawet jeśli opuści jego progi. Duchy będą tego kogoś straszyć tak długo, dopóki ten ktoś nie powróci na dwór. Głównym bohaterem jest Ben Matthias, który stworzył aparat potrafiący zrobić zdjęcie duchom.

zdj. Disney

Film oglądało się naprawdę dobrze. Jest bardzo ładnie zrealizowany, efekty specjalne są dopracowane (choć naprawdę zastanawiam się na co poszło 150 mln $ budżetu, to powinno kosztować nie więcej niż 80 mln $). Jest kolorowo, mrocznie, scenografia nawiedzonego dworu prezentuje się bardziej niż przyzwoicie. Z pewnością zaznajomieni z atrakcją Disneya, na podstawie której powstał ów film, wyłapią smaczki, których ja nie wyłapałem. Jednak nawet bez tego film dostarcza fajnej rozrywki.

Wcielający się w głównego bohatera Lakeith Stanfield tworzy dającą się polubić postać. Właściwie od samego początku mu kibicujemy, a on wiarygodnie przedstawia poturbowanego przez życie Bena. Świetna jest również Tiffany Haddish w roli Harriett, natomiast rozczarowują Rosario Dowson i Danny DeVito – mam wrażenie, że to kolejny film, w którym grają identycznie. Fajny epizod zaliczyła też Jamie Lee Curtis w roli uwięzionej w kryształowej kuli Madame Leoty.

zdj. Disney

Fabuła nie błyszczy oryginalnością, a film podąża znajomymi ścieżkami. Całość jest jednak na tyle sprawnie zrealizowana, że ogląda się to naprawdę fajnie. Nie powiem, parę razy nawet podskoczyłem na fotelu, a więc fani lekkiego dreszczyku emocji też coś tu dla siebie znajdą. Są momenty straszniejsze, są – rzecz jasna – komediowe, ale znalazło się też sporo miejsca na wątki dramatyczne, głównie w przypadku Bena, które fajnie tę postać rozwijają i sprawiają, że kibicujemy jej jeszcze bardziej.

„Nawiedzony dwór” to nie jest nic odkrywczego, nie jest to też film, po którym wyjdziecie z kina z myślą, że właśnie obejrzeliście jeden z fajniejszych filmów Disneya w ostatnim czasie. Ale jest naprawdę sprawnie zrealizowany i daje rozrywkę, a przecież dokładnie po to został stworzony.

Ocena: 6/10

Źródło zdj. głównego: Disney

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo Box Office Raport? Możesz postawić kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Nawiedzony dwór – recenzja

28/07/2023

„Nawiedzony dwór” to zdecydowanie film lepszy niż spodziewałem się po recenzjach. Prawdę mówiąc, był to seans bardzo przyjemny. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, ot zwykły film rozrywkowy, który fajnie umili Wam czas. Warto dać mu więc szansę.

Akcja filmu ma miejsce w tytułowym nawiedzonym dworze. Kto do niego wejdzie, już zawsze będzie ścigany przez duchy, nawet jeśli opuści jego progi. Duchy będą tego kogoś straszyć tak długo, dopóki ten ktoś nie powróci na dwór. Głównym bohaterem jest Ben Matthias, który stworzył aparat potrafiący zrobić zdjęcie duchom.

zdj. Disney

Film oglądało się naprawdę dobrze. Jest bardzo ładnie zrealizowany, efekty specjalne są dopracowane (choć naprawdę zastanawiam się na co poszło 150 mln $ budżetu, to powinno kosztować nie więcej niż 80 mln $). Jest kolorowo, mrocznie, scenografia nawiedzonego dworu prezentuje się bardziej niż przyzwoicie. Z pewnością zaznajomieni z atrakcją Disneya, na podstawie której powstał ów film, wyłapią smaczki, których ja nie wyłapałem. Jednak nawet bez tego film dostarcza fajnej rozrywki.

Wcielający się w głównego bohatera Lakeith Stanfield tworzy dającą się polubić postać. Właściwie od samego początku mu kibicujemy, a on wiarygodnie przedstawia poturbowanego przez życie Bena. Świetna jest również Tiffany Haddish w roli Harriett, natomiast rozczarowują Rosario Dowson i Danny DeVito – mam wrażenie, że to kolejny film, w którym grają identycznie. Fajny epizod zaliczyła też Jamie Lee Curtis w roli uwięzionej w kryształowej kuli Madame Leoty.

zdj. Disney

Fabuła nie błyszczy oryginalnością, a film podąża znajomymi ścieżkami. Całość jest jednak na tyle sprawnie zrealizowana, że ogląda się to naprawdę fajnie. Nie powiem, parę razy nawet podskoczyłem na fotelu, a więc fani lekkiego dreszczyku emocji też coś tu dla siebie znajdą. Są momenty straszniejsze, są – rzecz jasna – komediowe, ale znalazło się też sporo miejsca na wątki dramatyczne, głównie w przypadku Bena, które fajnie tę postać rozwijają i sprawiają, że kibicujemy jej jeszcze bardziej.

„Nawiedzony dwór” to nie jest nic odkrywczego, nie jest to też film, po którym wyjdziecie z kina z myślą, że właśnie obejrzeliście jeden z fajniejszych filmów Disneya w ostatnim czasie. Ale jest naprawdę sprawnie zrealizowany i daje rozrywkę, a przecież dokładnie po to został stworzony.

Ocena: 6/10

Źródło zdj. głównego: Disney

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo Box Office Raport? Możesz postawić kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *