Kiedy tylko zobaczyłem pierwszy zwiastun „M3GAN”, od razu dodałem ją na listę wyczekiwanych filmów. Pomysł na film nie jest niczym odkrywczym, ale podano go w świeży i interesujący sposób. Jest tu trochę jumpscare’ów, trochę dramatu i trochę wstawek komediowych. Idealna rozrywka na piątkowy wieczór.
Cady traci rodziców w wypadku i zamieszkuje ze swoją ciotką, Gemmą, która jest specem od technologii, odpowiedzialną za stworzenie zabawki-robocika, którą bawią się wszystkie dzieciaki na świecie. Potajemnie przed swoim szefem Gemma tworzy jednak M3GAN – robota imitującego małą dziewczynkę. Aby pomóc Cady poradzić sobie ze stratą, Gemma przydziela jej M3GAN, która od tej chwili nie odstępuje dziewczynki nawet na krok. Rzecz jasna, robot przestaje trzymać się zasad i zaczyna prowadzić własną grę.

„M3GAN” to bardziej czarna komedia niż horror. Oczywiście w produkcji pojawi się kilka straszniejszych momentów, głównie spowodowanych jumpscare’ami. Atmosfera produkcji jest jednak dosyć luźna. Film nie trzyma w napięciu, ale nie oznacza to, że jest przez to zły. Wręcz przeciwnie. Z jednej strony to fajna, rozrywkowa satyra na temat technologii, potęgowana w filmie zabawnymi reklamami zabawek stworzonych przez główną bohaterkę. Z drugiej strony mamy zgrabny wątek dramatyczny – strata bliskich, pracoholizm, uzależnienie od technologii. Z filmu płynie nawet pewne przesłanie przestrzegające przed nadmiernym poleganiu na technologii, która w żaden sposób nie zastąpi relacji z bliską osobą.

Dużym plusem jest sama postać M3GAN, której oryginalny wygląd z pewnością za kilka lat stanie się kultowy. Wydaje mi się, że nie została w całości stworzona przez efekty specjalne – ciało, prócz twarzy, to z pewnością człowiek. Daje to naprawdę fajny efekt końcowy. M3GAN kradnie każdą scenę, rzuca fajnymi tekstami, które są bardzo charakterystyczne dla jej postaci, a czasami, zaraz przed zadaniem śmiertelnego ciosu, nawet zatańczy.
„M3GAN” to fajny, przyjemny film z lekkim dreszczykiem. Opowiada prostą, ale angażującą historię, natomiast tytułowy robot zadba, byście nie przysypiali na sali. Idźcie do kina, bo naprawdę warto.
Ocena: 7/10
Źródło zdj. głównego: Universal / Blumhouse









