Kot w butach: Ostatnie życzenie – recenzja

30/12/2022

Przed seansem dwójki przypomniałem sobie pierwszą część, którą wspominam bardzo źle (wystawiłem jej ocenę 4/10). Po ponownym seansie opinię podtrzymuję. Dlatego miłym zaskoczeniem jest, że „Kot w butach: Ostatnie życzenie” to jej totalne przeciwieństwo i jeden z najlepszych filmów animowanych tego roku.

Kot w butach musi zadbać o ostatnie, dziewiąte życie, więc porzuca swoje charakterystyczne wdzianko i postanawia wieść żywot typowego kota. Nie trwa to jednak długo – kiedy dowiaduje się, że mityczna gwiazda, która spełnia „ostatnie życzenie”, istnieje naprawdę, postanawia ją odnaleźć, by odzyskać swoje pełne przygód życie.

zdj. Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

Motyw wyjściowy jest naprawdę świetny i obiecuje kino znacznie dojrzalsze. Nie powiem, że został wykorzystany w stu procentach – w wielu momentach to po prostu fajna, przygodowa bajka, ale jest tu wiele scen, które zasługują na uwagę. To opowieść o tym jak kruche jest życie i jak ważne jest, by je docenić. W końcu ostatecznie główny bohater zamiast sławy i kolejnych ekscytujących przygód wybiera prawdziwą przyjaźń i miłość. Droga, którą przebył w tym filmie Kot w butach jest rozpisana wręcz idealnie. Nic nie jest potraktowane po łebkach, dzięki czemu jego ostateczna decyzja wybrzmiewa z pełną siłą.

Największe wrażenie robi jednak główny złoczyńca, Wilk, który kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jego pierwsze spotkanie z Kotem w butach naprawdę przyprawiło mnie o ciarki. Dawno w kinie nie było czarnego charakteru, który powodowałby takie emocje. Zresztą, najlepszym potwierdzeniem tego, jak fenomenalnie zostało to wykonane jest to, ze każde pojawienie się Wilka na ekranie, poprzedzone charakterystycznym gwizdaniem, powodowało na mojej sali kinowej poruszenie wśród najmłodszych widzów. Strach Kota w butach przed Wilkiem ukazano fenomenalnie – nic więcej, tylko bijące ze strachu serce potrafi przekonać, że tym razem główny bohater naprawdę stoi na progu śmierci.

zdj. Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

Strona techniczna również jest ogromnym atutem tego filmu. Zwyczajna animacja przeplatana jest z ciekawą stylistyką, która przypomina namalowany na płótnie obraz. To najlepiej wyglądająca animacja od czasu „Spider-Mana: Uniwersum”. Jest dynamicznie, żywo i kolorowo.

DreamWorks powróciło z animacją, która poziomem zbliża się do dwóch pierwszych części „Shreka”. „Kot w butach: Ostatnie życzenie” to bowiem jedno z największych zaskoczeń tego roku. To nie jest kolejna animacja, która po seansie wyleci Ci z głowy. Film bawi, wzrusza, czasami trochę straszy, ale przede wszystkim przekazuje ważne wartości.

Ocena: 8/10

Źródło zdj. głównego: Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Kot w butach: Ostatnie życzenie – recenzja

30/12/2022

Przed seansem dwójki przypomniałem sobie pierwszą część, którą wspominam bardzo źle (wystawiłem jej ocenę 4/10). Po ponownym seansie opinię podtrzymuję. Dlatego miłym zaskoczeniem jest, że „Kot w butach: Ostatnie życzenie” to jej totalne przeciwieństwo i jeden z najlepszych filmów animowanych tego roku.

Kot w butach musi zadbać o ostatnie, dziewiąte życie, więc porzuca swoje charakterystyczne wdzianko i postanawia wieść żywot typowego kota. Nie trwa to jednak długo – kiedy dowiaduje się, że mityczna gwiazda, która spełnia „ostatnie życzenie”, istnieje naprawdę, postanawia ją odnaleźć, by odzyskać swoje pełne przygód życie.

zdj. Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

Motyw wyjściowy jest naprawdę świetny i obiecuje kino znacznie dojrzalsze. Nie powiem, że został wykorzystany w stu procentach – w wielu momentach to po prostu fajna, przygodowa bajka, ale jest tu wiele scen, które zasługują na uwagę. To opowieść o tym jak kruche jest życie i jak ważne jest, by je docenić. W końcu ostatecznie główny bohater zamiast sławy i kolejnych ekscytujących przygód wybiera prawdziwą przyjaźń i miłość. Droga, którą przebył w tym filmie Kot w butach jest rozpisana wręcz idealnie. Nic nie jest potraktowane po łebkach, dzięki czemu jego ostateczna decyzja wybrzmiewa z pełną siłą.

Największe wrażenie robi jednak główny złoczyńca, Wilk, który kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jego pierwsze spotkanie z Kotem w butach naprawdę przyprawiło mnie o ciarki. Dawno w kinie nie było czarnego charakteru, który powodowałby takie emocje. Zresztą, najlepszym potwierdzeniem tego, jak fenomenalnie zostało to wykonane jest to, ze każde pojawienie się Wilka na ekranie, poprzedzone charakterystycznym gwizdaniem, powodowało na mojej sali kinowej poruszenie wśród najmłodszych widzów. Strach Kota w butach przed Wilkiem ukazano fenomenalnie – nic więcej, tylko bijące ze strachu serce potrafi przekonać, że tym razem główny bohater naprawdę stoi na progu śmierci.

zdj. Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

Strona techniczna również jest ogromnym atutem tego filmu. Zwyczajna animacja przeplatana jest z ciekawą stylistyką, która przypomina namalowany na płótnie obraz. To najlepiej wyglądająca animacja od czasu „Spider-Mana: Uniwersum”. Jest dynamicznie, żywo i kolorowo.

DreamWorks powróciło z animacją, która poziomem zbliża się do dwóch pierwszych części „Shreka”. „Kot w butach: Ostatnie życzenie” to bowiem jedno z największych zaskoczeń tego roku. To nie jest kolejna animacja, która po seansie wyleci Ci z głowy. Film bawi, wzrusza, czasami trochę straszy, ale przede wszystkim przekazuje ważne wartości.

Ocena: 8/10

Źródło zdj. głównego: Universal Pictures / DreamWorks Animation / UIP

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *