Głównym bohaterem „Pięciu koszmarnych nocy” jest Mike, który zostaje zatrudniony jako nocny ochroniarz w zaniedbanym i od dawna opuszczonym Freddy Fazbear’s Pizza – połączeniu pizzerii i salonu gier. Szybko okazuje się, że to tajemnicze miejsce skrywa wiele zagadek.
Nie ukrywam, że seans „Pięciu koszmarnych nocy” należy do jednych z moich najmniej udanych kinowych przeżyć. Sala była wręcz zalana młodzieżą, która nieustannie rozmawiała i hałasowała. Wszyscy zdawali się być doskonale zaznajomieni z serią gier, na których bazuje ten film, co przejawiało się w głośnych oklaskach i okrzykach reakcji na różne sceny. Niestety, jako osobie nieobeznanej w tej serii, film pozostawia wiele do życzenia. Trudno było mi dołączyć się do ogólnego entuzjazmu.

Moim głównym zastrzeżeniem wobec tego filmu jest przede wszystkim jego słaba fabuła. Opowieść jest pozbawiona dynamiki, emocji i co najgorsze, wyjątkowo przewidywalna. Jestem pewien, że wielu z Was odgadnie główny zwrot akcji już na samym początku filmu. Produkcja jest wyraźnie skierowana do młodszej widowni, co oznacza, że nie znajdziecie tu wielu momentów grozy. Nawet osobisty dramat głównego bohatera jest przedstawiony w sposób zbyt powierzchowny (powracający nieustannie ten sam sen Mike’a, jedynie nieznacznie zmieniany, wprowadza monotonię i nudę).
Josh Hutcherson, wcielający się w główną rolę, był poprawny. Ogólnie obsada nie miała zbyt wielu okazji do zabłyszczenia, ale to, co zaprezentowali, utrzymywało się na przyzwoitym poziomie. Najlepsze wrażenie wywarła Piper Rubio w roli siostry głównego bohatera, Abby.

Należy docenić aspekt wizualny tego filmu. Wyraźnie widać, że wiele elementów scenografii i efektów specjalnych opiera się na efektach praktycznych, co nadaje autentyczny wygląd głównemu miejscu akcji, Freddy Fazbear’s Pizza. Ogromny plus należy się również za animatronikę.
Podsumowując, „Pięć koszmarnych nocy” to film średni. Choć warto docenić aspekt techniczny, to fabuła niestety pozostawia wiele do życzenia, a nawet urok pięknej scenografii nie jest w stanie tego zrekompensować. Produkcja próbuje połączyć elementy horroru i dramatu, ale niestety żaden z tych gatunków nie wybrzmiewa odpowiednio. Dramat głównego bohatera jest monotonny, a sceny grozy niewystarczające i nie budujące potrzebnego napięcia.
Ocena: 5/10
Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!
Źródło zdj. głównego: Universal









