Duchy w Wenecji – recenzja

28/09/2023

O ile „Morderstwo w Orient Expressie” to jeszcze moim zdaniem niezły film, tak „Śmierć na Nilu” to kompletny zawód. Zdziwiłem się więc, że podjęto się realizacji kolejnej odsłony przygód Herkulesa Poirota. Postanowiłem jednak dać szansę i „Duchy w Wenecji” obejrzeć. I trzeba przyznać, że tym razem się udało.

Akcja filmu ma miejsce w Wenecji tuż po zakończeniu II wojny światowej. Będący na emeryturze Herkules Poirot bierze udział w seansie spirystycznym w nawiedzonym pałacu. Kiedy jeden z uczestników spotkania zostaje zamordowany, Poirot musi rozwiązać kolejną zagadkę.

zdj. 20th Century Studios / Disney

Trzeba przyznać, że to, co tak świetnie działa w tej części, to klimat. „Duchy w Wenecji” trzymają w napięciu przez cały seans i straszą lepiej niż niejeden horror, który ostatnio miałem przyjemność widzieć. Jest to powiew świeżości w porównaniu do dwóch poprzednich części i świetnie łączy się z zagadką morderstwa.

Nigdy nie widziałem starych ekranizacji przygód Poirota i jak dla mnie Kenneth Branagh spisuje się w tej roli w porządku. Zwłaszcza w tej części, gdzie świetnie odgrywa rolę nieco zagubionego, ale wciąż dostrzegającego każdy szczegół detektywa. „Duchy w Wenecji” nie są napakowane tak gwiazdorską obsadą jak poprzednie części, ale nie ma to żadnego znaczenia. Jedynym zawodem była dla mnie rola Michelle Yeoh.

zdj. 20th Century Studios / Disney

Zagadka morderstwa jest poprowadzona sprawnie. Choć część zwrotów akcji jesteśmy w stanie przewidzieć wcześniej, ostateczne jej rozwiązanie jest satysfakcjonujące. Zresztą, nie da się ukryć, że w tej części Branagh postawił bardziej na zagłębienie się w psychologię Poirota, zaś sama zagadka – choć oczywiście wciąż ważna – schodzi na drugi plan. Takie rozwiązanie jak najbardziej kupuję. Oczywiście motyw starzejącego się bohatera, mierzącego się z wypaleniem zawodowym, jest ostatnio dość mocno popularny, ale zostało to zrobione dobrze, więc nie można mówić tu o minusie i powtarzalności oklepanych motywów.

„Duchy w Wenecji” były niezwykle przyjemnym seansem, zacierającym nieco złe wrażenie o serii, jakie miałem po poprzedniej części. Czy to zwykły przypadek, czy może reżyser znalazł w końcu pomysł, by odświeżyć tę postać – nie wiem. Oglądało się świetnie.

Ocena: 8/10

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: 20th Century Studios / Disney

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Duchy w Wenecji – recenzja

28/09/2023

O ile „Morderstwo w Orient Expressie” to jeszcze moim zdaniem niezły film, tak „Śmierć na Nilu” to kompletny zawód. Zdziwiłem się więc, że podjęto się realizacji kolejnej odsłony przygód Herkulesa Poirota. Postanowiłem jednak dać szansę i „Duchy w Wenecji” obejrzeć. I trzeba przyznać, że tym razem się udało.

Akcja filmu ma miejsce w Wenecji tuż po zakończeniu II wojny światowej. Będący na emeryturze Herkules Poirot bierze udział w seansie spirystycznym w nawiedzonym pałacu. Kiedy jeden z uczestników spotkania zostaje zamordowany, Poirot musi rozwiązać kolejną zagadkę.

zdj. 20th Century Studios / Disney

Trzeba przyznać, że to, co tak świetnie działa w tej części, to klimat. „Duchy w Wenecji” trzymają w napięciu przez cały seans i straszą lepiej niż niejeden horror, który ostatnio miałem przyjemność widzieć. Jest to powiew świeżości w porównaniu do dwóch poprzednich części i świetnie łączy się z zagadką morderstwa.

Nigdy nie widziałem starych ekranizacji przygód Poirota i jak dla mnie Kenneth Branagh spisuje się w tej roli w porządku. Zwłaszcza w tej części, gdzie świetnie odgrywa rolę nieco zagubionego, ale wciąż dostrzegającego każdy szczegół detektywa. „Duchy w Wenecji” nie są napakowane tak gwiazdorską obsadą jak poprzednie części, ale nie ma to żadnego znaczenia. Jedynym zawodem była dla mnie rola Michelle Yeoh.

zdj. 20th Century Studios / Disney

Zagadka morderstwa jest poprowadzona sprawnie. Choć część zwrotów akcji jesteśmy w stanie przewidzieć wcześniej, ostateczne jej rozwiązanie jest satysfakcjonujące. Zresztą, nie da się ukryć, że w tej części Branagh postawił bardziej na zagłębienie się w psychologię Poirota, zaś sama zagadka – choć oczywiście wciąż ważna – schodzi na drugi plan. Takie rozwiązanie jak najbardziej kupuję. Oczywiście motyw starzejącego się bohatera, mierzącego się z wypaleniem zawodowym, jest ostatnio dość mocno popularny, ale zostało to zrobione dobrze, więc nie można mówić tu o minusie i powtarzalności oklepanych motywów.

„Duchy w Wenecji” były niezwykle przyjemnym seansem, zacierającym nieco złe wrażenie o serii, jakie miałem po poprzedniej części. Czy to zwykły przypadek, czy może reżyser znalazł w końcu pomysł, by odświeżyć tę postać – nie wiem. Oglądało się świetnie.

Ocena: 8/10

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: 20th Century Studios / Disney

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *