Blue Beetle – recenzja

23/09/2023

„Blue Beetle” to kolejna już geneza superbohaterska, których mieliśmy w kinie na pęczki. I tak, być może piętnaście lat temu zdobyłby jakąś grupę fanów. Teraz niestety jest kolejnym powtarzalnym produktem z oklepanymi motywami i żartami, które mało kogo bawią. Najgorsze jest jednak to, że „Blue Beetle” jest po prostu przeraźliwie nudny.

Głównym bohaterem „Blue Beetle” jest Jamie (Xolo Mariduena), który wchodzi w posiadanie niezwykłego artefaktu. Urządzenie to zawładnie jego systemem nerwowym i daje mu oczywiście niesamowite zdolności. Nie ma jednak tak łatwo. Właścicielka firmy zbrojeniowej (Susan Sarandon) zrobi wszystko, by artefakt wrócił w jej posiadanie.

zdj. Warner Bros.

Naprawdę starałem się polubić „Blue Beetle”. Ciężko jednak ocenić mi ten film pozytywnie, gdy już po jakichś dwudziestu minutach stracił moje zainteresowanie, a seans zmienił się w lekką męczarnię. Ciężko oglądać po raz kolejny to samo. Bo naprawdę to wszystko już było – bohaterowie mają tylko inne imiona, a akcja dzieje się w innym miejscu. I cóż, może przymknąłbym na to oko, gdyby ta historia chociaż jakoś mnie zaangażowała.

Xolo Mariduena w roli tytułowego bohatera był w porządku. Choć jego postać była lekko irytująca, zagrał ją poprawnie. Susan Sarandon w roli głównego złoczyńcy jak to Susan Sarandon – zagrała dobrze, choć jej postać jest kompletnie bezbarwna i nie ma żadnego backstory. Najbardziej wkurzająca była jednak cała rodzinka głównego bohatera z babcią na czele. Z każdym kolejnym ich pojawieniem się na ekranie mój wskaźnik irytacji wystrzeliwał w górę.

zdj. Warner Bros.

Na pewno nie można się przyczepić do strony wizualnej. Film wygląda dobrze. Efekty specjalne nie są zrobione na odwal i wygląda to lepiej niż chociażby w „Kwantomanii” od Marvela. Widać jednak, że to kolejny produkt bez duszy. W filmie tym od strony technicznej nie ma nic, co wyróżniłoby go na tle innych.

Po seansie nasuwa się tylko pytanie – ile jeszcze będziemy oglądać to samo? Patrząc po kiepskich wynikach finansowych, być może już wkrótce nastąpi jakaś zmiana. „Blue Beetle” powstał kilkanaście lat za późno i tak szczerze – nigdy nie powinien powstać. To kolejne rozdrabnianie marki DC i kolejna cegiełka do jej całkowitego zniszczenia. W końcu to już trzecia klapa w tym roku. Szykowany przez Jamesa Gunna restart nie będzie miał lekko.

Ocena: 4/10

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: Warner Bros.

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Blue Beetle – recenzja

23/09/2023

„Blue Beetle” to kolejna już geneza superbohaterska, których mieliśmy w kinie na pęczki. I tak, być może piętnaście lat temu zdobyłby jakąś grupę fanów. Teraz niestety jest kolejnym powtarzalnym produktem z oklepanymi motywami i żartami, które mało kogo bawią. Najgorsze jest jednak to, że „Blue Beetle” jest po prostu przeraźliwie nudny.

Głównym bohaterem „Blue Beetle” jest Jamie (Xolo Mariduena), który wchodzi w posiadanie niezwykłego artefaktu. Urządzenie to zawładnie jego systemem nerwowym i daje mu oczywiście niesamowite zdolności. Nie ma jednak tak łatwo. Właścicielka firmy zbrojeniowej (Susan Sarandon) zrobi wszystko, by artefakt wrócił w jej posiadanie.

zdj. Warner Bros.

Naprawdę starałem się polubić „Blue Beetle”. Ciężko jednak ocenić mi ten film pozytywnie, gdy już po jakichś dwudziestu minutach stracił moje zainteresowanie, a seans zmienił się w lekką męczarnię. Ciężko oglądać po raz kolejny to samo. Bo naprawdę to wszystko już było – bohaterowie mają tylko inne imiona, a akcja dzieje się w innym miejscu. I cóż, może przymknąłbym na to oko, gdyby ta historia chociaż jakoś mnie zaangażowała.

Xolo Mariduena w roli tytułowego bohatera był w porządku. Choć jego postać była lekko irytująca, zagrał ją poprawnie. Susan Sarandon w roli głównego złoczyńcy jak to Susan Sarandon – zagrała dobrze, choć jej postać jest kompletnie bezbarwna i nie ma żadnego backstory. Najbardziej wkurzająca była jednak cała rodzinka głównego bohatera z babcią na czele. Z każdym kolejnym ich pojawieniem się na ekranie mój wskaźnik irytacji wystrzeliwał w górę.

zdj. Warner Bros.

Na pewno nie można się przyczepić do strony wizualnej. Film wygląda dobrze. Efekty specjalne nie są zrobione na odwal i wygląda to lepiej niż chociażby w „Kwantomanii” od Marvela. Widać jednak, że to kolejny produkt bez duszy. W filmie tym od strony technicznej nie ma nic, co wyróżniłoby go na tle innych.

Po seansie nasuwa się tylko pytanie – ile jeszcze będziemy oglądać to samo? Patrząc po kiepskich wynikach finansowych, być może już wkrótce nastąpi jakaś zmiana. „Blue Beetle” powstał kilkanaście lat za późno i tak szczerze – nigdy nie powinien powstać. To kolejne rozdrabnianie marki DC i kolejna cegiełka do jej całkowitego zniszczenia. W końcu to już trzecia klapa w tym roku. Szykowany przez Jamesa Gunna restart nie będzie miał lekko.

Ocena: 4/10

Podobał Ci się artykuł i chciałbyś wesprzeć finansowo moją pracę? Możesz postawić mi kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Źródło zdj. głównego: Warner Bros.

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *