Spider-Man: Poprzez multiwersum – recenzja

03/06/2023

Po znakomitej pierwszej części oczekiwania do kontynuacji były bardzo wysokie. Nie sądziłem, że uda się pobić jedynkę, ale udało się. To, ile tu się działo, jak piękna była animacja, zwroty akcji i rozwój bohaterów, zasługuje na najwyższe oceny (dobra, prawie najwyższe).

Mija jakiś czas od wydarzeń z pierwszej części. Miles Morales jest już szanowanym przez społeczność Spider-Manem, choć łatwiejsze jest dla niego radzenie sobie ze złoczyńcami, niż ze swoim życiem bez maski superbohatera. Pewnego dnia odwiedza go dawna znajoma Gwen, a bohater wyrusza w szaloną podróż między uniwersami, poznając nowych bohaterów i tajemnice, które zmienią jego życie.

zdj. Sony

Strona techniczna, tak jak w pierwszej części, to kolejne niezwykłe osiągnięcie. Na ekranie dzieje się bardzo dużo, mimo to wszystko jest na swoim miejscu, a widz nie gubi się w tym. To niełatwa sztuka, biorąc pod uwagę szaleństwo jakie zaserwowali nam twórcy. Jeśli sądziliście, że pierwsza część była totalną jazdą bez trzymanki, dwójka wystrzeli was w kosmos.

Widać, że za film odpowiadają ludzie z pasją. To nie jest kolejny film odbębniony na kolanie, byle tylko zarobić kolejne dolary. Oczywiście – to wciąż biznes, ale z pewnością twórcom zależało na dostarczeniu godnego następcy pierwszej części. Film jest napakowany zwrotami akcji (złapałem się na wszystkie), które wciskają w fotel. „Bez drogi do domu” wygląda przy „Poprzez uniwersum” jak piaskownica dla dzieci (a warto dodać, że bardzo lubię ten film). Wszystkie zaserwowane wątki były odważne i oryginalne.

Jednocześnie w całym szaleństwie akcji znalazło się bardzo dużo miejsca na sceny wolniejsze, rozwijające bohaterów, co tylko spotęgowało odczuwane emocje w finałowym akcie, bo po prostu sprawiono, że zaangażowałem się w fabułę i historię bohaterów. Moją ulubioną sceną jest zdecydowanie rozmowa Milesa i Gwen, którzy siedzą do góry nogami, obserwując odwrócone miasto. Coś cudownego.

zdj. Sony

Minusy? Zdecydowanie ścieżka dźwiękowa i użyte w niej piosenki. Brakowało mi utworu na miarę „Sunflower” z pierwszej części. Mam też delikatny problem z udźwiękowieniem, ale nie wiem czy to problem ogólny czy tylko na moim seansie – zwłaszcza na samym początku podczas walki Gwen. Dźwięk był mocno stłumiony w porównaniu do muzyki, ale nie wyglądało to jak celowy zabieg. Jeśli był celowy, to zdecydowanie coś tu nie zagrało.

Ilość zwrotów akcji w finalne doprowadziły mnie niemal na skraj siedzenia, a napis „ciąg dalszy nastąpi” wywołał na sali okrzyk oburzenia, co tylko upewniło mnie, że nie tylko ja tak mocno zaangażowałem się w tę historie. Wiedziałem już przed seansem, że film urywa się w środku akcji i nie przeszkadza mi to. Sprawiło tylko, że kolejna część jest jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie obecnie filmów. Nie spodziewałbym się tego jeszcze kilka dni temu, a jednak. Czapki z głów.

Ocena: 9/10

Źródło zdj. głównego: Sony

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Spider-Man: Poprzez multiwersum – recenzja

03/06/2023

Po znakomitej pierwszej części oczekiwania do kontynuacji były bardzo wysokie. Nie sądziłem, że uda się pobić jedynkę, ale udało się. To, ile tu się działo, jak piękna była animacja, zwroty akcji i rozwój bohaterów, zasługuje na najwyższe oceny (dobra, prawie najwyższe).

Mija jakiś czas od wydarzeń z pierwszej części. Miles Morales jest już szanowanym przez społeczność Spider-Manem, choć łatwiejsze jest dla niego radzenie sobie ze złoczyńcami, niż ze swoim życiem bez maski superbohatera. Pewnego dnia odwiedza go dawna znajoma Gwen, a bohater wyrusza w szaloną podróż między uniwersami, poznając nowych bohaterów i tajemnice, które zmienią jego życie.

zdj. Sony

Strona techniczna, tak jak w pierwszej części, to kolejne niezwykłe osiągnięcie. Na ekranie dzieje się bardzo dużo, mimo to wszystko jest na swoim miejscu, a widz nie gubi się w tym. To niełatwa sztuka, biorąc pod uwagę szaleństwo jakie zaserwowali nam twórcy. Jeśli sądziliście, że pierwsza część była totalną jazdą bez trzymanki, dwójka wystrzeli was w kosmos.

Widać, że za film odpowiadają ludzie z pasją. To nie jest kolejny film odbębniony na kolanie, byle tylko zarobić kolejne dolary. Oczywiście – to wciąż biznes, ale z pewnością twórcom zależało na dostarczeniu godnego następcy pierwszej części. Film jest napakowany zwrotami akcji (złapałem się na wszystkie), które wciskają w fotel. „Bez drogi do domu” wygląda przy „Poprzez uniwersum” jak piaskownica dla dzieci (a warto dodać, że bardzo lubię ten film). Wszystkie zaserwowane wątki były odważne i oryginalne.

Jednocześnie w całym szaleństwie akcji znalazło się bardzo dużo miejsca na sceny wolniejsze, rozwijające bohaterów, co tylko spotęgowało odczuwane emocje w finałowym akcie, bo po prostu sprawiono, że zaangażowałem się w fabułę i historię bohaterów. Moją ulubioną sceną jest zdecydowanie rozmowa Milesa i Gwen, którzy siedzą do góry nogami, obserwując odwrócone miasto. Coś cudownego.

zdj. Sony

Minusy? Zdecydowanie ścieżka dźwiękowa i użyte w niej piosenki. Brakowało mi utworu na miarę „Sunflower” z pierwszej części. Mam też delikatny problem z udźwiękowieniem, ale nie wiem czy to problem ogólny czy tylko na moim seansie – zwłaszcza na samym początku podczas walki Gwen. Dźwięk był mocno stłumiony w porównaniu do muzyki, ale nie wyglądało to jak celowy zabieg. Jeśli był celowy, to zdecydowanie coś tu nie zagrało.

Ilość zwrotów akcji w finalne doprowadziły mnie niemal na skraj siedzenia, a napis „ciąg dalszy nastąpi” wywołał na sali okrzyk oburzenia, co tylko upewniło mnie, że nie tylko ja tak mocno zaangażowałem się w tę historie. Wiedziałem już przed seansem, że film urywa się w środku akcji i nie przeszkadza mi to. Sprawiło tylko, że kolejna część jest jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie obecnie filmów. Nie spodziewałbym się tego jeszcze kilka dni temu, a jednak. Czapki z głów.

Ocena: 9/10

Źródło zdj. głównego: Sony

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *