Igrzyska śmierci w box office – czy Ballada ptaków i węży powtórzy sukces?

16/08/2022

Pierwsza część „Igrzysk śmierci” trafiła do kin ponad dziesięć lat temu, zdobywając rzeszę fanów na całym świecie, przynosząc studiu Lionsgate olbrzymie pieniądze, a Jennifer Lawrence – odtwórczyni głównej roli Katniss Everdeen – światową sławę. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu serii szukano sposobu, by ją kontynuować. Z pomocą przyszła autorka książkowego oryginału – fabułę „Ballady ptaków i węży” osadziła wiele lat przed historią znaną z „Igrzysk śmierci”, a główną postacią uczyniła młodego Coriolanusa Snowa, przyszłego wroga Katniss. Ekranizację ogłoszono jeszcze zanim książka trafiła na księgarniane półki.

Choć „Igrzyskom śmierci” przewidywano sukces jeszcze przed premierą (samo Lionsgate prognozowało weekend otwarcia na amerykańskim rynku na 95 mln $), jego ostateczna skala zaskoczyła wszystkich. W sam weekend otwarcia w amerykańskim box office widowisko zgarnęło 152,5 mln $, co było wtedy trzecim najlepszym weekendem otwarcia w historii – lepiej sprzedały się tylko „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II” (169,2 mln $) oraz „Mroczny rycerz” (158,4 mln $). Finalny wynik na rynku amerykańskim wyniósł $408 mln i był to trzeci najwyższy wynik w 2012 roku po „Avengers” ($623,4 mln) i „Mrocznym rycerzu powstaje” (448,1 mln $). Pierwsza część serii odniosła gigantyczny sukces głównie na rynku amerykańskim, reszta świata dostarczyła bowiem „tylko” 286,4 mln $. Globalny wynik wyniósł więc 694,4 mln $, co przy budżecie 78 mln $ było genialnym wynikiem. Był to dziewiąty najwyższy wynik 2012 roku globalnie.

zdj. Lionsgate

Druga część pobiła wynik jedynki – oprócz rynku amerykańskiego, gdzie „W pierścieniu ognia” zarobiło w weekend otwarcia aż 158,1 mln $, a łącznie 424,6 mln $ (najlepszy wynik 2013 roku), tym razem dopisała również reszta świata, gdzie film zarobił łącznie 440,4 mln $. Globalny wynik 865 mln $ był piątym najwyższym roku – lepsi byli tylko tacy giganci jak „Hobbit: Pustkowie Smauga” (959,3 mln $), „Minionki rozrabiają” (975,2 mln $), „Iron Man 3” (1,215 mld $) i „Kraina lodu” (1,263 mld $). „Igrzyska śmierci” były więc w czołówce najpopularniejszych kinowych serii w tamtym czasie.

Idąc za przykładem „Harry’ego Pottera” i sagi „Zmierzch”, trzecią i ostatnią część książki postanowiono podzielić na dwie części. Jest to jednak moment, gdzie popularność serii nieco przygasła. Choć wynik pierwszej części „Kosogłosa” wpisywał się w trend, że pierwsza część finału zarabia na amerykańskim rynku mniej od poprzedników („Insygnia Śmierci: Część I” zarobił delikatnie mniej od „Księcia Półkrwi”, a „Przed Świtem. Część I” mniej od „Zaćmienia”), to wyraźny spadek popularności dało się zauważyć dopiero przy ostatnim filmie, który teoretycznie powinien być najpopularniejszym z całej serii. „Kosogłos. Cześć I” zarobił w weekend otwarcia w amerykańskich kinach 121,9 mln $, łącznie 337,1 mln $, a globalnie 755,3 mln $. Spadek był wyraźny zwłaszcza na rynku amerykańskim. „Kosogłos. Część II” natomiast zarobił w weekend otwarcia w amerykańskim box office 102,6 mln $, łącznie 281,7 mln $, a globalnie 653,4 mln $. Ostatnia część zarobiła więc najmniej ze wszystkich, a warto dodać, że budżet wzrósł aż do 160 mln $. Zdecydowanie przy ostatniej części zawiódł marketing – doskonale pamiętam, że o filmie mówiło się niewiele w porównaniu do tego, jaką ekscytację budziły premiery poprzednich części.

zdj. Lionsgate

Jak więc w kinach poradzi sobie „Ballada ptaków i węży”? Patrząc na przykłady innych filmów, które wyszły poza główną serią, box office będzie trochę słabszy. Przynajmniej, jeśli chodzi o rynek amerykański – „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” zarobiły znacznie mniej od finałowej części „Harry’ego Pottera” (234 mln $ vs. 381 mln $), a „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” mniej od „Piratów z Karaibów: Na krańcu świata” (241,1 mln $ vs. 309,4 mln $). Nawet w „Gwiezdnych wojnach” da się zauważyć różnicę między „Łotrem 1” (532,1 mln $) a „Przebudzeniem Mocy” (936,6 mln $) i „Ostatnim Jedi” (620,2 mln $). „Skywalker. Odrodzenie” zarobił co prawda mniej od „Łotra 1” (515,2 mln $), ale to już problemy zmęczenia samą marką („Łotr 1” leciał na popularności „Przebudzenia Mocy”, natomiast „Skywalker. Odrodzenie” ucierpiał po średnim przyjęciu przez fanów „Ostatniego Jedi” i klapy finansowej innego prequela – „Hana Solo”). Wygląda też na to, że boom na młodzieżowe serie osadzone w apokaliptycznym świecie jest już dawno za nami. Na fali popularności powstało kilka podobnych filmów, np. „Dawca Pamięci” czy seria „Niezgodna”, która nawet nie doczekała się zakończenia – żaden jednak nie dorównał popularnością „Igrzyskom śmierci”.

Premierę „Ballady ptaków i węży” zaplanowano na 17 listopada 2023 roku – to weekend przed Świętem Dziękczynienia, czyli data, gdzie startowały trzy części „Igrzysk Śmierci” (oprócz jedynki). Niedawno na tę samą datę przesunięto drugą część „Diuny”, która – według mojej opinii – zarobi znacznie więcej od części pierwszej. Konkurencja jest więc spora, a wszystko zależeć będzie od jakości samej produkcji i od marketingu. Jak wiemy, Lionsgate pokłada duże nadzieje w tym filmie (od zakończenia serii w 2015 roku nie mieli przeboju na taką skalę). Można więc założyć, że przyłożą się do promocji znacznie bardziej niż przy okazji drugiej części „Kosogłosa”.

Źródło zdj. głównego: Exclusive First Look for Vanity Fair, Lionsgate / Źródło danych: deadline.com, thenumbers.com

TAGI:

NEWSY FILMOWE

Igrzyska śmierci w box office – czy Ballada ptaków i węży powtórzy sukces?

16/08/2022

Pierwsza część „Igrzysk śmierci” trafiła do kin ponad dziesięć lat temu, zdobywając rzeszę fanów na całym świecie, przynosząc studiu Lionsgate olbrzymie pieniądze, a Jennifer Lawrence – odtwórczyni głównej roli Katniss Everdeen – światową sławę. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu serii szukano sposobu, by ją kontynuować. Z pomocą przyszła autorka książkowego oryginału – fabułę „Ballady ptaków i węży” osadziła wiele lat przed historią znaną z „Igrzysk śmierci”, a główną postacią uczyniła młodego Coriolanusa Snowa, przyszłego wroga Katniss. Ekranizację ogłoszono jeszcze zanim książka trafiła na księgarniane półki.

Choć „Igrzyskom śmierci” przewidywano sukces jeszcze przed premierą (samo Lionsgate prognozowało weekend otwarcia na amerykańskim rynku na 95 mln $), jego ostateczna skala zaskoczyła wszystkich. W sam weekend otwarcia w amerykańskim box office widowisko zgarnęło 152,5 mln $, co było wtedy trzecim najlepszym weekendem otwarcia w historii – lepiej sprzedały się tylko „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II” (169,2 mln $) oraz „Mroczny rycerz” (158,4 mln $). Finalny wynik na rynku amerykańskim wyniósł $408 mln i był to trzeci najwyższy wynik w 2012 roku po „Avengers” ($623,4 mln) i „Mrocznym rycerzu powstaje” (448,1 mln $). Pierwsza część serii odniosła gigantyczny sukces głównie na rynku amerykańskim, reszta świata dostarczyła bowiem „tylko” 286,4 mln $. Globalny wynik wyniósł więc 694,4 mln $, co przy budżecie 78 mln $ było genialnym wynikiem. Był to dziewiąty najwyższy wynik 2012 roku globalnie.

zdj. Lionsgate

Druga część pobiła wynik jedynki – oprócz rynku amerykańskiego, gdzie „W pierścieniu ognia” zarobiło w weekend otwarcia aż 158,1 mln $, a łącznie 424,6 mln $ (najlepszy wynik 2013 roku), tym razem dopisała również reszta świata, gdzie film zarobił łącznie 440,4 mln $. Globalny wynik 865 mln $ był piątym najwyższym roku – lepsi byli tylko tacy giganci jak „Hobbit: Pustkowie Smauga” (959,3 mln $), „Minionki rozrabiają” (975,2 mln $), „Iron Man 3” (1,215 mld $) i „Kraina lodu” (1,263 mld $). „Igrzyska śmierci” były więc w czołówce najpopularniejszych kinowych serii w tamtym czasie.

Idąc za przykładem „Harry’ego Pottera” i sagi „Zmierzch”, trzecią i ostatnią część książki postanowiono podzielić na dwie części. Jest to jednak moment, gdzie popularność serii nieco przygasła. Choć wynik pierwszej części „Kosogłosa” wpisywał się w trend, że pierwsza część finału zarabia na amerykańskim rynku mniej od poprzedników („Insygnia Śmierci: Część I” zarobił delikatnie mniej od „Księcia Półkrwi”, a „Przed Świtem. Część I” mniej od „Zaćmienia”), to wyraźny spadek popularności dało się zauważyć dopiero przy ostatnim filmie, który teoretycznie powinien być najpopularniejszym z całej serii. „Kosogłos. Cześć I” zarobił w weekend otwarcia w amerykańskich kinach 121,9 mln $, łącznie 337,1 mln $, a globalnie 755,3 mln $. Spadek był wyraźny zwłaszcza na rynku amerykańskim. „Kosogłos. Część II” natomiast zarobił w weekend otwarcia w amerykańskim box office 102,6 mln $, łącznie 281,7 mln $, a globalnie 653,4 mln $. Ostatnia część zarobiła więc najmniej ze wszystkich, a warto dodać, że budżet wzrósł aż do 160 mln $. Zdecydowanie przy ostatniej części zawiódł marketing – doskonale pamiętam, że o filmie mówiło się niewiele w porównaniu do tego, jaką ekscytację budziły premiery poprzednich części.

zdj. Lionsgate

Jak więc w kinach poradzi sobie „Ballada ptaków i węży”? Patrząc na przykłady innych filmów, które wyszły poza główną serią, box office będzie trochę słabszy. Przynajmniej, jeśli chodzi o rynek amerykański – „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” zarobiły znacznie mniej od finałowej części „Harry’ego Pottera” (234 mln $ vs. 381 mln $), a „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” mniej od „Piratów z Karaibów: Na krańcu świata” (241,1 mln $ vs. 309,4 mln $). Nawet w „Gwiezdnych wojnach” da się zauważyć różnicę między „Łotrem 1” (532,1 mln $) a „Przebudzeniem Mocy” (936,6 mln $) i „Ostatnim Jedi” (620,2 mln $). „Skywalker. Odrodzenie” zarobił co prawda mniej od „Łotra 1” (515,2 mln $), ale to już problemy zmęczenia samą marką („Łotr 1” leciał na popularności „Przebudzenia Mocy”, natomiast „Skywalker. Odrodzenie” ucierpiał po średnim przyjęciu przez fanów „Ostatniego Jedi” i klapy finansowej innego prequela – „Hana Solo”). Wygląda też na to, że boom na młodzieżowe serie osadzone w apokaliptycznym świecie jest już dawno za nami. Na fali popularności powstało kilka podobnych filmów, np. „Dawca Pamięci” czy seria „Niezgodna”, która nawet nie doczekała się zakończenia – żaden jednak nie dorównał popularnością „Igrzyskom śmierci”.

Premierę „Ballady ptaków i węży” zaplanowano na 17 listopada 2023 roku – to weekend przed Świętem Dziękczynienia, czyli data, gdzie startowały trzy części „Igrzysk Śmierci” (oprócz jedynki). Niedawno na tę samą datę przesunięto drugą część „Diuny”, która – według mojej opinii – zarobi znacznie więcej od części pierwszej. Konkurencja jest więc spora, a wszystko zależeć będzie od jakości samej produkcji i od marketingu. Jak wiemy, Lionsgate pokłada duże nadzieje w tym filmie (od zakończenia serii w 2015 roku nie mieli przeboju na taką skalę). Można więc założyć, że przyłożą się do promocji znacznie bardziej niż przy okazji drugiej części „Kosogłosa”.

Źródło zdj. głównego: Exclusive First Look for Vanity Fair, Lionsgate / Źródło danych: deadline.com, thenumbers.com

TAGI:

NAJNOWSZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *